Czy energii może zabraknąć?
Wiek XX był dla ludzkości okresem dynamicznego rozwoju cywilizacyjnego. W znaczącym stopniu był on możliwym dzięki powszechnemu dostępowi do tanich nośnika energii – węgla i przede wszystkim ropy naftowej. O ile zasoby węgla są jeszcze dość obfite (szacuje się je na 200 lat), to eksperci są zgodni że era obfitości ropy jest na wyczerpaniu.
Większość ludzi wydaje się jednak nieświadoma roli jaką odgrywa ten surowiec w ich codziennym życiu. Tymczasem ropa naftowa odgrywa kluczową rolę w wielu gałęziach gospodarki.
- Transport. Mimo rozwoju nauki i badań nad alternatywnymi paliwami (wodór) większość samochodów wciąż jeździ na ropę lub benzynę. Jeszcze bardziej od ropy uzależniony jest transport wodny i lotniczy – nikt jeszcze nie opatentował samolotu na wodór. Szacuje się, że na ropie odpowiada za 95% światowego transportu.
- Rolnictwo. Produkcja żywności zależy od ropy – wytwarza się z niej środki ochrony roślin i nawozy, napędza maszyny rolnicze.
- Tworzywa sztuczne. Wszechobecne plastiki są produktem ropopochodnym. Nikogo nie trzeba przekonywać jak szeroko są wykorzystywane – min. opakowania, sprzęt AGD, części maszyn, opony, itd.
- Budownictwo. Asfalt służący do budowy dróg pochodzi z rafinerii.
Ropa naftowa jest więc krwiobiegiem współczesnej gospodarki. Co się więc stanie gdy jej zabraknie? Niestety, skutki niedoboru ropy już wkrótce poznamy na własnej skórze – tak przynajmniej twierdzi wielu naukowców, geologów i polityków. Ten globalny problem często nazywany jest PeakOil. Oznacza szczyt wielkości wydobycia ropy na świecie – punkt po którym jej wydobycie będzie już tylko spadać.

Ropa naftowa jest krwiobiegiem gospodarki – ma kluczowe znaczenie dla transportu, przemysłu i rolnictwa i na dzień dzisiejszy nie posiada realnej alternatywy.
W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia amerykański geolog Marion King Hubbert (pracował m.in. w koncernie Shell) sformułował zasadę że wydobycie surowca zaczyna spadać gdy wydobędzie się połowę z tego co można wydobyć. Dzięki temu trafnie przewidział szczyt wydobycia ropy w Stanach Zjednoczonych (nastąpił w 1970 r.). Eksperci wydają się być zgodni że światowy szczyt wystąpi w najbliższych latach a wielu twierdzi że właśnie z takim szczytem mamy już do czynienia. Na domiar złego pozostałe złoża ropy są bardziej niedostępne (np. położone głęboko pod dnem morskim, albo rozpuszczone w roponośnych piaskach) a więc ich eksploatacja będzie coraz bardziej kosztowna. Jaki to będzie miało wpływ na globalną gospodarkę? Naukowcy zakładają wiele scenariuszy – od optymistycznych po niemalże apokaliptyczne.
Scenariusz optymistyczny
Wyczerpywanie się zasobów ropy ma łagodny charakter. Intensywnie rozwijają się technologie związane z alternatywnymi źródłami energii łagodząc i stopniowo wypełniając niedobory. Społeczność międzynarodowa w obliczu kryzysu wprowadza w życie plany oszczędności energii. Następuje ekorozwój.

Optymiści zakładają, że rozwój technologii związanych z odnawialnymi źródłami energii pozwoli złagodzić zbliżający się kryzys energetyczny i wprowadzi ludzkość na ścieżkę ekorozwoju.
Scenariusz pesymistyczny.
Zasoby ropy wyczerpują się gwałtownie. Alternatywne Źródła nie są w stanie zrekompensować dramatycznych niedoborów. Aby uniknąć załamania rządy opierają energetykę na brudnych technologiach – spalaniu węgla i biomasy prowadząc do rabunkowej eksploatacji lasów. Prowadzi to zmian klimatycznych i katastrof naturalnych na szeroką skalę. Wybuchają wojny o kurczące się zasoby surowców. Świat pogrąża się w kryzysie.

Sugestywną wizję świata ogarniętego wielkim kryzysem, w którym paliwo jest najcenniejszym towarem przedstawił George Miller w kultowym filmie Mad Max (1979 r.). Stąd wizję upadku cywilizacji na skutek niedoboru paliw często określa się „scenariuszem Mad Max”.
Jaki scenariusz się sprawdzi? Prawda zapewne będzie leżała gdzieś pośrodku. Pozostaje mieć nadzieje, że rację miał długoletni minister ds. ropy Arabii Saudyjskiej Szejk Zaki Yamani, który odchodząc z funkcji szefa OPEC powiedział, że „era kamienia łupanego nie skończyła się z powodu wyczerpania się zasobów kamienia i tak samo era ropy naftowej nie skończy się z powodu wyczerpania jej zasobów”
Nie wspomniałeś, że Niemcy podczas drugiej wojny światowej opracowali technologie produkcji paliw samochodowych z węgla…
Na dodatek produkcja takiego paliwa wychodzi taniej niz wydobywanie ropy.
Sam wspomniałeś, że węgla jest jeszcze na 200lat…
Polska mając 4% zasobów światowych ma bardzo duże szanse gospodarcze…
Komentarz by TornadoTN — Styczeń 15, 2008 @ 9:19 am
Oczywiście masz rację – przerabianie węgla na benzynę jest możliwe i praktykowane(zakłady takie istnieją np. w RPA), ale przy dzisiejszych cenach ropy jeszcze mało opłacalne. Zapewne dojdziemy do punkty, kiedy ropa na tyle pójdzie w gorę, że będzie to rentowne. Węgla starczy na 200 lat przy zrównoważonym popycie, kiedy na masową skalę zacznie się go przerabiać na ropę okres ten na pewno bardzo się skurczy. Nie wiem też, co powiedzą na to ekolodzy i spece od globalnego ocieplenia – upłynnianie węgla wiąże się z dużą emisją CO2.
Komentarz by Adam Smith — Styczeń 17, 2008 @ 10:01 am
Dojdzie do tego ze przesiądziemy sie na rowery, samochodami bedą jezdzili tylko ci których bedzie na to stac.
Komentarz by magik — Czerwiec 28, 2008 @ 6:42 pm
ja bym nie był takim pesymistą…. nie zapominajmy że jest jeszcze cos takiego jak prąd elektryczny i ten prąd w pełni moze zaspokokoic potrzeby energetyczne ludzkosci i nie musimy go robic z drzewa czy z wegla, istnieja zaaawansowane prace nad elektrownia fuzyjna, w obliczeniach wyglada to pieknie (projekt ITER) zobaczymy za kilka lat jak uruchomia reaktor co z tego wyniknie ale szanse powodzenia sa spore chociaz do niedawna wydawalo sie ze raczej male … NA zachodzie czesto domy sie ogrzewa prądem bo porostu ich na to stać. Do tego mamy szerokie akcje promocyjne wlacznie z moim serwisem na rzecz budowy punktowych żródeł energii, po prostu każdy dom powinien miec swoje przynjamniej jedno źródło ktore pokryje jakis procent zapotrzebowania. W Polszcze jest to jeszcze trudne bo nie mozemy magazynowac prądu w sieci elektrycznej ze względu na PRL w prawie energetycznym i musimy kupowac drogie malo pojemne akumulatory. Ale Europa zachodnia jak najbardziej, kupuja wiatrak, kupuja baterie sloneczne inwerter i cyferki licznika lecą w dół. Do 2050 roku kryzys i wojna o surowce nam nie grozi, w tym czasie ogniwa sloneczne stana sie tanie i powszechne jak bułki kajzerki, beda juz pewnie pracowac pierwsze elektrownie fuzyjne, beda tanie wielko pojemne ogniwa litowe na ktorych będa jezdzic samochody elektryczne ładowane z tych elektrowni fuzyjnych. Rozrost duzych instalacji zasilajacyh nasza cywilizacje z źródel odnawialnych też jest jak najbardziej prawdopodobny, wiatrakó czy elektrowni slonecznych buduje sie co raz wiecej i wiecej i to na nszych oczach a ile tego bedzie w 2050 ? mysle ze na prawde duzo, jezeli uzupelnia to silownie fuzyjne a nawet reaktory tradycyjne na pewno znacznie udoskonalene w porownaniu do najlepszych dzisiejszych to bedzie to duzy sukces dla ludzkosci. To bardzo realny scenariusz ktory sie wypelnia juz na nszych oczach dziś. Nie zapominajmy ze non stop istnieje postep techniczny, nauka nie stoi w miejscu, takie gadanie jak wyzej przypomina troche czlowieka po wypadku ktory jezdzi na wózku i w kolko powtarza że bedzie juz jezdzil do konca zycia i jeszcze lekarze mu przytakuja, nikt nie uwzglednia postępu technicznego w swoim rozumowaniu. A co do wózka sa juz operacje przywracania sprawnosci przerwanego rdzenia za pomoca komórek macierzystych np z sluzówki nosa, najwiecej robia ich w indiach bo tam ni ma problemu z etyką wykozystania komórek maciezystych.
Komentarz by Dawid R — Styczeń 29, 2009 @ 12:19 am
Jest juz samolot na wodor + ogniwa. Nieduzy, ale poczatki zawsze sa trudne..
http://scientist.pl/viewtopic.php?t=827
Komentarz by kim — Maj 23, 2009 @ 5:24 pm