Elektrownie na Saharze?
Tysiące elektrowni słonecznych na Saharze o łącznej mocy 100 GW, produkujące energię elektryczną przesyłaną liniami wysokiego napięcia tysiące kilometrów na północ do krajów Europy. Sen szalonego naukowca? Nie – to projekt DESERTEC – przedstawiony Unii Europejskiej przez Klub Rzymski. Gdyby udało się go wprowadzić w życie uzyskalibyśmy stałe, czyste ekologicznie, odnawialne źródło prądu, a biedniejsze kraje Afryki północnej impuls dla rozwoju.
TREC (Trans-Mediterranean Renewable Energy Cooperation – można przetłumaczyć jako Współpraca Regionu Morza Śródziemnomorskiego na rzecz Energii Odnawialnej)) jest inicjatywą Klubu Rzymskiego, powołaną do życia w 2003 r. Jej celem jest połączenie wysiłku naukowców, polityków i finansistów na rzecz rozwoju odnawialnych źródeł energii. Rezultatem tej kooperacji jest program DESERTEC. Zakłada on budowę na szeroką skalę elektrowni słonecznych i wiatrowych w rejonie Afryki Północnej.
Poziom nasłonecznienia w regionie basenu Morza Śródziemnego. Obszary pustynne afryki północnej przejawiają zdecydowanie najlepsze warunki do lokalizacji elektrowni słonecznych (źródło: German Aerospace Center).
Termiczna elektrownia słoneczną zajmującą obszar wskazany przez duży czerwony kwadrat, wytworzyłaby tyle energii elektrycznej, ile obecnie zużywa się na całym świecie (źródło: German Aerospace Center).
Czy prąd z Afryki popłynie w naszych gniazdkach?
Badania przeprowadzone przez Niemiecką Agencję Kosmiczną (German Aerospace Center) wykazały, że ok 0,3% powierzchni pustynnych Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu posiada potencjał energii słonecznej, który zaspokoiłby obecne zapotrzebowanie na energię tego regionu i całej Unii Europejskiej. Znakomity potencjał energetyczny posiadają także wiatry wybrzeża Morza Czerwonego. Stąd zrodził się szalenie ambitny plan – wybudowania w regionie gigantycznej ilości elektrowni słonecznych i wiatrowych. Wytworzona energia mogłaby być przesyłana do całej Unii Europejskiej poprzez linie wysokiego napięcia prądu stałego (technologia HVDC), które umożliwiają przesył energii elektrycznej na bardzo duże odległości z małymi stratami (ok 10 – 15 % strat na drodze z Afryki Północnej do Europy).
Projekt sieci DESERTEC. Energia słoneczna z południa za pośrednictwem linii HVDC przesyłana jest do krajów Unii Europejskiej.
Projekt zakłada wykorzystanie cieplnych elektrowni słonecznych. Energia promieniowania słonecznego jest w nich najpierw zamieniana w ciepło, które z kolei umożliwia wytworzenie pary napędzającej turbiny. Elektrownie będą miały charakter hybrydowy – w nocy, lub w pochmurne dni uruchamiane będą rezerwowe źródła zasilania. Mogą nimi być paliwa kopalne (ropa, węgiel, gaz), biomasa lub ciepło magazynowane w ciągu dnia w zbiornikach z substancją o dużej pojemności cieplnej (np. sód).
Projekt niesie wiele korzyści, głównie natury ekologicznej, ale także szereg zagrożeń. Uzależnia Europę od krajów, w których będą zlokalizowane elektrownie. Czy rzeczywiście Unia Europejska, zainwestuje miliardy euro w projekt, który jej bezpieczeństwo energetyczne złoży w ręce często niestabilnych politycznie państw? Wydaje mi się to mało prawdopodobne
Więcej o programie DESERTEC: desertec.org
Do tego trzeba zapewnić transport paliwa do napędu turbin w nocy. Praktycznie musiało by się palić całą dobę.
Komentarz by Kazimierz — Marzec 20, 2008 @ 10:25 pm
a nie dało by się produkowac wodoru metodą elektroizy wody a potem to paliwo sprzedawac i transportowac?mozna je pozyskac gdy swieci słonce a gdy zgasnie korzystac z paliwa???
Komentarz by stefan — Maj 4, 2008 @ 10:18 pm
Niestety, elektroliza jest ekonomicznie niezasadna – więcej energii elektrycznej zużywa się niż ostatecznie odzyskuje z wodoru.
Komentarz by Adam Smith — Maj 5, 2008 @ 9:02 am
Taki projekt kosztowałby nie miliardy euro ale biliony. Rosnące koszty materiałów, praca w pustynnych warunkach, linie przesyłowe – na mój gust to by wyszło jakieś 10-20 bilionów.
Komentarz by T.K. — Maj 20, 2008 @ 1:24 am
nareszcie jakies konkrety jeszcze ba to wybudowac chociaz znajac politykow nastapi to tuz przed globalna kastrofa bo teraz jest za wczesnie na radykalne zmiany czas najwyzszy pomyslec o przyszlosci ziemi a nie tylko o wlach tylkach
Komentarz by wiesiek z — Lipiec 9, 2008 @ 10:00 pm
najpierw bedzie kilka zamachow lub lokalna wojenka, a nastepnie sily „pokojowe” ONZ lub NATO pzyjda z odsiecza. Zmiota watazkow i zainstaluja marionetki. Wtedy bedzie mozna budowac
sprawdzone w praktyce i dziala
Komentarz by wld — Październik 17, 2008 @ 5:05 pm
Jestem pewien, pewien- świat nasz jest chory!
Nie mogę zrobić już nic.
Komentarz by blackoutman — Styczeń 4, 2010 @ 4:57 pm
[...] [...]
Pingback by Anonim — Marzec 26, 2011 @ 9:43 am