Samochód elektryczny
Auto, które porusza się bezszelestnie nie zużywając grama benzyny. Które świetnie świetnie daje sobie rade bez skrzyni biegów, sprzęgła, układu wydechowego – którego jedyną emisją jest muzyka z radioodtwarzacza. Marzenie kierowcy, koszmar szejków naftowych – samochód elektryczny. Mimo, że od dziesięcioleci uważa się go za przyszłość motoryzacji, wciąż łatwiej spotkać go na światowych wystawach samochodowych niż na ulicach . Czy w najbliższych latach ulegnie to zmianie?
Ceny ropy sięgają 100 dolarów za baryłkę. Prognozy są nieubłagane – ropa się kończy, a więc będzie już tylko drożeć. Czy wobec tego jesteśmy skazani na przesiadkę na rowery? Na szczęście nie – istnieje alternatywa w postaci napędu elektrycznego.
Silnik elektryczny nadaje się doskonale do napędzania aut. Jest lekki, tani i niezawodny. Rozwija duży moment, dostępny już od najniższych obrotów. Sprawność pojazdów z napędem elektrycznym wynosi ok. 75-80% podczas gdy pojazdów spalających paliwo ok. 15-20% (źródło). Posiada tylko jedną wadę – energia elektryczna jest trudna do magazynowania. Akumulatory są ciężkie i nie potrafią zgromadzić tyle energii co ropa. Z ograniczonej pojemności akumulatorów bierze się największa wada samochodu elektrycznego – krótki zasięg. 100 – 150 km na jednym ładowaniu, często wywołuje uśmiech politowania wśród zwolenników benzyny i ropy. Ale czy rzeczywiście potrzeba nam więcej? Badania wykazują, że 90% kierowców w Stanach dziennie pokonuje mniej niż 50km, głównie na dojazdy do pracy i zakupy. Takiemu zadaniu „elektryk” może podołać już dzisiaj.
EV1, czyli kto zabił samochód elektryczny
Koncepcja auta elektrycznego, zwanego z angielskiego EV (Electric Vehicle) powraca regularnie przy okazji kolejnych kryzysów naftowych. Nie udało się jej jednak do tej pory zawojować rynku. Wydaje się, że najbliższy osiągnięcia sukcesu był koncern General Motors. W połowie lat dziewięćdziesiątych zaprezentował model EV1 i wdrożył dla niego specjalny program. Prawie 900 aut trafiło do indywidualnych użytkowników, którzy mieli testować auto. Mimo wielu usterek, charakterystycznych ze względu na pionierski charakter konstrukcji, opinie użytkowników były entuzjastyczne. Szczególnie dotyczyły one drugiej generacji, wyprodukowanej w latach 1998-1999r.
EV1, pierwszy samochód elektryczny który miał szanse odnieść sukces rynkowy. Opływowa karoseria zapewniała niski współczynnik oporu powietrza.
Jednak w 2000 roku, w nie do końca jasnych okolicznościach GM postanowił skasować program. Auta, pomimo protestów zostały odebrane użytkownikom i trafiły na złom. EV1 z końca lat 90-tych miał zupełnie przyzwoite osiągi – do setki rozpędzał się w 9 s, przy ekonomicznej jeździe miał zasięg do 250 km . Zbiornikiem energii było 26 akumulatorów kwasowo-ołowiowych, które mogły łącznie zgromadzić 17,6 kWh energii. Historia EV1 została przedstawiona w dokumentalnym filmie Who Killed the Electric Car? (2006)
Program EV-1, mimo protestów został skasowany w 2000 roku, a auta dokończyły żywota na złomowisku
Wodór kontra akumulator
Ostatnio, coraz częściej za przyszłość motoryzacji uważa się auta elektryczne z ogniwami paliwowymi. Wymagają one niezwykle drogich stacji napełniania wodoru, oraz wybudowania potężnej infrastruktury związanej z wytwarzaniem, transportem i składowaniem tego paliwa. Aby wodór zastąpił ropę muszą minąć dziesięciolecia, tymczasem akumulatory dostępne są już dziś. Nie oferują oszałamiających osiągów – szczególnie zasięg i czas ładowania pozostawiają wiele do życzenia, jednak rekompensują to kosztami eksploatacji. No i nie potrzebują nowych stacji benzynowych – akumulatory mogą być ładowane z domowych gniazdek elektrycznych.
Tesla Roadster – bryka dla terminatora
„Pal gumę, nie benzynę”, głosi slogan reklamowy Tesla Roadster. Firma ta narodziła się w Santa Clara – samym sercu Doliny Krzemowej, kojarzonej do tej pory raczej z branżą komputerową. Nic dziwnego – jej głównymi udziałowcami są bonzowie branży internetowej, związani z takimi gigantami jak Google, eBay czy PayPal.
Tesla Motors właśnie wprowadza na rynek swoje dziecko – Tesla Roadster – dwumiejscowe elektryczne auto sportowe, mające ambicje konkurować z produktami takich motoryzacyjnych tuzów jak Porsche czy Ferrari. Dla wielu fanów motoryzacji takie zestawienie może być nie do przyjęcia. Zmienią jednak zdanie po przejażdżce elektrycznym roadsterem – przyspieszenie od 0 do100 km/h w 4s, prędkość maksymalna – 217 km/h , 250 KM – takie osiągi muszą budzić szacunek.
Tesla Roadster.
250 KM z silnika elektrycznego zasilanego bateriami od laptopów? Niewiarygodne, ale jednak prawdziwe. Producenci chwalą się użyciem jednego z największych i najbezpieczniejszych modułów baterii litowo-jonowych. Składa się z 6831 pojedynczych baterii, wymiarami zbliżonych do zwykłych paluszków. W sumie całość waży 450 kg i może zgromadzić 53 kWh energii elektrycznej. Bateria może być ładowana ze zwykłego gniazdka – trwa to 3,5 godz i pozwala przejechać nawet 400 km .
Wolniej, wolniej! Tak miał podobno krzyczeć Arnold Schwarzenegger do kierowcy podczas przejażdżki Tesla Roadsterem.
Dużym wyzwaniem jest zapewnienie bezpiecznego funkcjonowania tak dużego akumulatora. Baterie litowo-jonowe mają bowiem tendencje do silnego nagrzewania się, co w skrajnych przypadkach może spowodować pożar lub eksplozje. Dlatego zastosowano szereg zabezpieczeń – parametry każdej komórki są na bieżąco monitorowane przez układy czujników– jeśli komputer zarządzający pracą baterii stwierdzi niebezpieczne odchylenia od normalnej pracy komórka jest odłączana.
Gniazdko elektryczne zamiast wlewu do baku paliwa.
Seryjna produkcja ma ruszyć jeszcze w tym roku. Do tej pory, ok. 100 sztuk auta trafiło do indywidualnych użytkowników. Wśród szczęśliwych nabywców znaleźli się podobno George Clooney i Arnold Schwarzenegger.
G-wiz
Tesla Roadster ze względu na cenę jest poza zasięgiem przeciętnego kierowcy.Czy zatem nie istnieje auto elektryczne dostępne dla ludu? Okazuje się, że istnieje. W Anglii, za niecałe 9 tys funtów można kupić model G-Wiz – dwuosobowy, miejski samochód elektryczny, zaprojektowany przez indyjski koncern Reva. Po londyńskich ulicach jeździ już około 700 tych samochodzików. Nie znajdziemy na ich pokładzie nowinek technicznych porównywalnych z Tesla Roadster – zamiast baterii litowo-jonowych użyto w nich 8 tradycyjnych akumulatorów kwasowych, które w sumie mogą zmagazynować 9,6 kWh energii. Autko można rozpędzić do 80 km/h , maksymalny zasięg to 77km.
G-wiz może nie grzeszy urodą, ale pod względem kosztów eksploatacji (nawet 2,5 zł/100 km) nie może się z nim równać żaden benzyniak
Mierne osiągi rekompensują niskie koszty eksploatacji. Auto na przejechanie 100 km potrzebuje 12 kWh energii. Przyjmując cenę prądu 0,4 zł/kWh, uzyskujemy koszt poniżej 5 zł/100 km. Akumulatory można ładować w nocy korzystając z tańszej taryfy – wtedy koszt jeszcze bardziej spadnie do ok. 2,5 zł/100 km. To tak, jakby samochód z silnikiem benzynowym spalał 0,6 l/100 km.
Zobacz test G-wiz z angielskiego programu motoryzacyjnego Top-Gear. Niestety autko chyba raczej nie przypadło do gustu testującym…
Kontrowersję na Wyspach wywołały wyniki crash-testów, którym poddano G-Wiz na zlecenie magazynu Top Gear. Jak łatwo się domyślić, ze względu na małe rozmiary i plastikową karoserię auto wypadło w nich fatalnie. Konsorcjum Reva tłumaczy, że poddawanie ich konstrukcji takim samym testom jak zwykłych samochodów jest nieporozumieniem. Cash-test był przeprowadzony przy prędkości 40 mil/godz, podczas gdy w ruchu miejskim średnia prędkość G-wiz to 10mil/godz.
Dwie koncepcje auta elektrycznego – Tesla Roadster i G-wiz – porównanie parametrów technicznych oraz ceny.
Być może samochody elektryczne nie prędko zawojują rynek i minie wiele lat zanim zastąpią auta benzynowe. Ale warto trzymać za to kciuki – elektryczna motoryzacja to koniec smogu, hałasu i dyktatu szejków naftowych…
Ja jeżdżę elektrycznymi samochodami osobowymi:
http://www.samochodyelektryczne.pl/
Komentarz by Zbyszek Kopeć — Marzec 16, 2008 @ 8:59 pm
[...] dzień dzisiejszy trzeba liczyć na elektryczne samochody z akumulatorami. Niektórzy fascynaci tego sposobu zasilania pojazdów budują nawet wersje [...]
Pingback by Kup sobie samochód elektryczny! — Czerwiec 24, 2008 @ 10:50 am
To wszystko są mrzonki! Koszt eksploatacji samochodu elektrycznego wyliczany na podstawie zużycia prądu jest zwykłym nabijaniem w butelkę potencjalnych klientów. Pamiętać trzeba, że żywotność nawet najlepszych akumulatorów stosowanych przy takich pojazdach, nie przekracza 3 lat. Jeśli doliczymy do kosztu energii elektrycznej koszt wymiany baterii akumulatorów, to okaże się, że jest to gra nie warta świeczki.
Komentarz by AXENTY — Lipiec 1, 2008 @ 6:27 am
krótka żywotność akumulatorów to rzeczywiście problem, ale przy galopujących cenach benzyny i tak prędzej czy później (raczej prędzej:) samochód elektryczny będzie się opłacał i gra będzie warta swieczki.
Komentarz by A. Smith — Lipiec 2, 2008 @ 8:47 am
Żywotność jest żywo podwyższana. Volt ma już bateria żywotne na 10 lat. także nie wiem kto tu kogo nabija w butelke
Komentarz by Losten — Lipiec 11, 2008 @ 4:56 pm
Największą przeszkodą w faktycznym wprowadzeniu samochodu elektrycznego na dużą skalę są PIENIĄDZE!!
Tak, faktycznie pieniądze, których nie zarobią rządy na podatkach, koncerny paliwowe, bo to na ich dochodach oparte są finanse funduszy inwestycyjnych a także emerytalnych. Słowem – przeciwko elektrycznemu samochodowi są wszyscy możni tego świata, a więc długo go jeszcze nie będzie! Chyba, żeby prawdziwy kryzys – to wtedy tak!
Komentarz by Marek — Sierpień 22, 2008 @ 9:29 pm
Bardzo chętnie kupiłbym sobie samochód inny niż spalinowy ale gdzie takich w Polsce szukać. Taki żeby miał powyżej 60km/godz i kosztował poniżej 40 tys. Czy wtyczki pasują do zwykłego gniazdka 220V/230V?
Komentarz by QUL — Wrzesień 11, 2008 @ 12:44 pm
taaaa jak sobie policzyłem to wyszło mi że sie nie opłaca jeżdzić na prądzie. Moje autkopali 6l/100km w mieście więc oszczędzę 20zł na każdych 100 km. Akumulatory wytrzymaja około 36000 km więc oszczędzę 7200 zł i wydam 8000 na ich wymianę.(akumulatory ołowiowe).
Przy akumulatorach LI-po lub LI-ion wytrzymają 72000-100000km zaoszczędzę 14000-20000zł i wydam 15tyś na wymianę o ile wcześniej nie wybuchną przy ładowaniu i mnie nie zabiją(bo za 15000 to najtańszy badziew będzie)
Wolę LPG lub CNG oszczędności są rzeczywiste – 12zł/100km tylko co roku(12000km) 150zł extra za przegląd i co 10lat(120tys km) butla do wymiany.
Komentarz by Zajc3w — Październik 7, 2008 @ 9:54 pm
w „normalnym” swiecie zachodnim te auta sie raczej szybko nie przebija z powodow politycznych. Nadzieja jest tu jakis rezim, ktory zrobi to samo co w brazylii z biopaliwem.
Komentarz by wld — Październik 17, 2008 @ 4:54 pm
To nie są mrzonki, technologia jest już na tyle zaawansowana, że koncerny samochodowe mogłyby spokojnie produkować wysokiej jakości i niedrogie samochody elektryczne, problem w tym, że „bossowie naftowi” nadal rządzą. Gdybym miał możliwości to od razu zamieniłbym mojego ropniaka na samochód elektryczny, bądź jakikolwiek inny, który nie będzie zanieczyszczał środowiska, a będzie równie funkcjonalny co zwykłe auto. Wystarczy chcieć, nie zamykajmy się na nowe pomysły tylko dlatego, że przywykliśmy do starych uklepanych zasad. Dlaczego na każdy nowy pomysł znajdzie się co najmniej kilka osób mówiących, że to nabijanie w butelkę? WŁAŚNIE TERAZ jesteśmy nabijani w butelki, bo nie mamy wyboru i możliwości, żeby jeździć innymi pojazdami niż ropniakami i benzyniakami, jak się nie ma przynajmniej 90 tys zł lub doskonałych zdolności technicznych to póki co można pomarzyć o osiągalnej alternatywie. Mimo wszystko ja nie tracę nadziei.
Pozdrawiam
Komentarz by Marek Ś — Październik 22, 2008 @ 9:50 am
P.S uwzględnijcie proszę w swoich obliczeniach, że ważne jest nie tylko ile oszczędzicie, ale też że ma to pozytywny wpływ na środowisko naturalne, bo jak każdy będzie kalkulował tak jak chociażby kolega „Zajc3w”, to za 20-30 lat nie będzie gdzie jeździć. Już nie chcę nikogo pouczać wykładami nt. globalnego ocieplenia czy niszczącego wpływu ludzkiej działalności na środowisko naturalne, ale proszę zacznijmy wreszcie myśleć przyszłościowo i globalnie, bo problemy, które nastąpią jeśli nic się nie zmieni ostro zatrują życie nam, a już na pewno naszym dzieciom. Zmiany w dużym zakresie zaczynają się od zmian w myśleniu maluczkich czyli moim i Waszym koleżanki i koledzy:).
Pozdrawiam
Komentarz by Marek Ś — Październik 22, 2008 @ 9:57 am
Koszt przeróbki: około 20 tys zł, koszt prądu: 2zł/100km, amortyzacja akumulatorów: ok. 7zł/100km, ubezpieczenie: 266zł/rok.
W porównaniu ze spalinowcem, który robi 1500 km/miesiąc, AUTO ELEKTRYCZNE ZWRACA SIĘ PO 3,5 roku (AUTO SPALINOWE NIE ZWRACA SIĘ NIGDY!).
Niektórzy powiedzą że to długo… ale z drugiej strony po 3,5 roku masz AUTO, KTÓRE JEŹDZI ZA 9 zł/100km PO MIEŚCIE!
Zobaczcie: http://www.3xE.pl albo http://www.samochody-elektryczne.com
Komentarz by www.3xE.pl — Listopad 4, 2008 @ 11:13 pm
jeśli tylko kiedyś będzie taka możliwość to napewno wybioe elektryczny zamiast spalinowca:P
Komentarz by eko — Listopad 9, 2008 @ 12:56 pm
Jestem OPTYMISTĄ jak w USA został OBAMA to znaczy że wszystko jest możliwe
Komentarz by Zdzisław — Listopad 17, 2008 @ 9:56 pm
Wildze, że każdy sobie pisze co innego wiec wyprostuje wszystko:
1. Fabryczne samochody elektryczne mozna nieraz kupic na allegro, np reno kangu czy peugeot 206 w wersji EV. Ceny rzedu 7000 – 20 000 zł, jak ktos nie wierzy prosze poprosic allegro o aukcje z archiwum.
2. Koszt przeróbki może wynieść 0 zł, 5000 lub 10 000 zł, 20 000 to spora przesada …. chyba ze uzywamy komponentów nowych fabrycznych i zlecamy to firmie jak wyżej, jak ktos nie ma pojecia o przerabianiu albo umie tylko wkręcic żaróke zalecam zgłosić sie do 3xE odnosnie przeróbki…. to moze i tyle wyjdzie. 0 zł zalezy od tego jak patrzymy na koszt, mozemy kupic BMW za 20 000 spalinowe, albo to samo BMW bez silnika spalinowego lekko pukniete za 5000 zł i wychodzi nam ze mamy 15 000 na przeróbkę, to jest kwestia tego jak ktoś sam na to patrzy. Nie zapominajmy też że silnik elektryczny ma jedynie 2 łozyska ktore mogą sie zepsuc lub zuzyc, w spalinowym ciagle wymieniamy paski, lancuszki, olej, jakies male glupotki, nieraz jakies kosmiczne awarie i remonty za 5000 zl samego tylko silnika – w elektrycznym te rzeczy odchodzą w niepamięć.
3. Żywotność akumulatorów: w przypadku baterii kwasowo ołowiowych trakcyjnych np trojan ok 40 000 km to bezwzględne minimum przy katowaniu tych baterii, jeżeli ustawimy poziom wyładowania na max 50 – 60% zasięg spokojnie osiągnie 100 000 km, wynika to z tego że krzywa poziomu wyładowania do ilości cykli jest parabolą, a nie linia prostą. Akumulatory zwykle samochodowe to średni pomysł, drogie i ogólnie mniej wydaje. W przypadku Li Ion, minmalny zasięg to 100 000 km, typowo około 200 000, przy użyciu ogniw li a123 systems jest realne zrobienie nawet 800 000 km. Niestety sam koszt takiej baterii to około 45 000 zł (20 kWh). Czyli bateria przeżyje 2 samochody. Bateria tojoty prius wystarczajaca na około 5 km jazdy bo to hybryda a nie czyste EV posiada gwarancje 100 000 mil, rekordzisci wyciągali na niej po 350 000 mil …. bateria NiMH o podwyższonym prądzie wyładowania.
4. Dla czego nie ma wszedzie samochodów EV skoro wszystko jest takie piekne ? Dla tego ze nie ma prądu aby je ładować a baterie A123 są drogie, użyteczny samochód EV to taki który mozesz podjechac na CPN i naładować w 15 minut, oraz ktorego zasieg to conajmniej 400 km, wg prostych wyliczeń które może wykonać każdy jak by samo województwo lubelskie nagle zamienilo 70% samochodów na czysto elektryczne to trzeba by wybudowac elektrownie atomową 5GW aby zasilić same CPNy elektryczne. Problem ten dotyczy wszystkich państw i nie ma tu zadnych teorii sposkowych koncernów nafrowych bo koncerny naftowe nie rządzą rynkiem samochodów tylko rządzi nim konsument.
Ja osobiscie zachęcam do budowy małych autek miejskich bo głównie jeździmy po mieście i tam najwięcej spalamy paliwa, taki pojazd moze miec max 70km.h nieduża baterie wystarczajaca na 60 km jazdy i średni silnik o mocy ok 8 kW. Dla zainteresowanych polecam baterie słoneczna na dachu, taki moduł przez 8h stania na parkingu potrafi dostarczyc energie na przejechanie 3-5 km, jak ktos ma blisko do pracy to wróci do domu „za darmo”. Jako dawce polecam zywotne nie awaryjne samochody np 770 kilogramowego nissana micre k11 lub mercedesa smarta. Jak ktos zalatwi sobie tojote yaris to tez bedzie dobrze. Odradzam przeróbki takich pojazdów jak cinquecento czy inna fiesta ze względu na ich wysoką awaryjność.
Komentarz by Dawid R — Grudzień 11, 2008 @ 12:13 pm
DO Dawida R. Pzreslij mi prosze kontakt do siebie prosze. Mój adres : rasant@interia.pl
pozdrawiam
Paweł
Komentarz by Paweł — Styczeń 19, 2009 @ 10:11 pm
Hheeehehehe z ostatnim sie nie zgodze cinquecento jest moim zdaniem idealny do przerobki po pierwsze masa 650 kg
po drugie w cc psuje sie osprzet silnika i sam silnik nie nalezy do trwalych, ale to wylatuje
karoseria ocynkowanego cc bije micre na leb, trwalosc zawieszenia tez przemawia na korzysc fiata
no i cena za 1 tys mozna kupic swietnego ocynka z padnietym silnikiem
Komentarz by el commenadnte — Marzec 6, 2009 @ 3:39 pm
Myslę, że z tymi szejkami to jak zwykle sporo przesady. Jak tylko bedzie realna mozliwosc jazdy na silniku krokowym sterowanym z falownika prądu zmiennego w sposob masowy, powstaną nowe szejki (może nawet bedą to te same co dzisiaj). Mowi się szejki, a naprawde wszystkie biznesy ma w lapach paru swiatowych powiedzmy finansistów i ONI niczego ze swoich brudnych łap nie wypuszczą… Zawsze będziemy płakać i płacic, nie wiadomo komu i za co, tylko pojawi się możliwosc robienia kapuchy na czym innym. Dopóki jest to zagadnienie półamatorskie, to ONI sie tym nie interesują.
Może ktos wie dlaczego baterie sloneczne mimo ogromnego postepu technicznego, mozna smialo powiedziec, ze nie taneija??
Komentarz by Polo — Kwiecień 27, 2009 @ 8:27 am
Tesla Roadster: 53 kWh w 3,5 godz do naładowania to przy 110 V w USA daje ok. 136 A poboru z sieci przy 1 fazowej instalacji (widać wtyczkę). Trochę marna jak na taki pobór prądu. Czy ktoś ma taką instalację w garażu, która to wytrzyma?
Komentarz by Jan — Maj 5, 2009 @ 9:17 pm
@Jan: wcale nie musisz ładować tego samochodu przez 3,5 godziny, możesz go ładować przez całą noc, a nawet lepiej — podłączasz zaraz po przyjeździe do garażu o 17 a odłączasz rano o 7. Masz 14 godzin ładowania, czyli niecałe 4 kW na kablu. To niewiele, taką moc mają płyty w kuchenkach elektrycznych. A jak masz sieć trójfazową, to już w ogóle prądy są małe.
Komentarz by Krzysztof Lis — Maj 23, 2009 @ 9:06 am
[...] Aktualnie Tesla Motors właśnie wprowadza na rynek swoje dziecko – Tesla Roadster – dwumiejscowe elektryczne auto sportowe, mające ambicje konkurować z produktami takich motoryzacyjnych tuzów jak Porsche czy Ferrari. Dla wielu fanów motoryzacji takie zestawienie może być nie do przyjęcia. Zmienią jednak zdanie po przejażdżce elektrycznym roadsterem – przyspieszenie od 0 do100 km/h w 4s, prędkość maksymalna – 217 km/h , 250 KM – takie osiągi muszą budzić szacunek. Bateria może być ładowana ze zwykłego gniazdka – trwa to 3,5 godz i pozwala przejechać nawet 400 km. Sama bryka kosztuje teraz około 220tyś pln. Więcej na postcarbon.pl [...]
Pingback by Tesla Roadster i EV1 | Goinfo.pl czyli Mentalne przebudzenie — Wrzesień 7, 2009 @ 4:07 pm
A jak wyglada eksploatacja samochodu elektrycznego w warunkach zimowych, czyli temperaturach <= 0 st. C? Jak wplywa to na pojemnosc, maksymalny prad, zywotnosc poszczegolnych rodzajow akumylatorow?
Komentarz by Piotr K — Wrzesień 8, 2009 @ 4:30 pm
Tak realnie, biorąc pod uwage postęp technologii akumulatorów (1. kondensatory na tytanianie baru lub akumulatory na cieczach jonowych) oraz rózne zalezności ekonomiczno lobbystyczne do 10 lat samochód spalinowych prawdopodobnie zostanie wyparty przez elektryczny.
Komentarz by jar — Listopad 17, 2009 @ 9:51 pm
A może zamiast bawić sie w akumulatorki i mizerne osiągi zróbcie „akumulator atomowy” i bedzie to prawdopodobnie perpetum mobile. I można by było na tyle zabezpieczyć pojazd aby nie było problemu z radioaktywnością takiego żródła energi?.
Komentarz by Ognia atomowe — Listopad 22, 2009 @ 11:25 am
Dyskutujecie tylko o oplacalnosci,a moze troche dla ekologji.
Komentarz by ludwik — Grudzień 19, 2009 @ 3:03 pm
jezeli chodzi o ekologie aut elektrycznych to wszystko ze siebie mowi jedna grafika np.
http://www.thedoghousediaries.com/?p=1071
Komentarz by Karol — Grudzień 26, 2009 @ 7:31 pm
A to dobre, co tutaj piszą, buhaha!
Gdyby obecnie zastąpić samochody z silnikami cieplnymi samochodami elektrycznymi, to ilość produkowanych zanieczyszczeń wzrosła by niemal dwukrotnie!
Nik tutaj nie liczy przecież strat przeniesiania energii z miejsca wytworzenia do samochodu!
Sprawność elektrowni węglowych, które produkują w Polsce ponad 90% energii, wynosi, przyjmijmy 30%, sprawność elektrownii innych typów jest niewiele większa, potem mamy straty kolejno: na transformatorze blokowym, na lini wysokiego napięcia, na transformatorze wysokie/średnie napięcia, na sieci średniego napięcia, na transformacji średnie/niskie napięcie, na sieci niskiego napięcia, na prostowniku ładującym akumlatory pojazdu elektrycznego, straty na ładowaniu akumlatorów, straty na falowniku (do napędu stosujemy obecnie silniki asynchroniczne 3-fazowe), na końcu straty na samym silniku. I kto odnosi tutaj korzyść? Bo napewno nie środowisko.
Spalenie formy energii pierwotnej (produktu ropopochodnego, gazu ziemnego czy alkocholu) bezpośrednio w pojeździe i bezpośrednie zmienienie energii chemicznej na mechaniczną jest dużo bardziej wydajne, omijamy szereg obiektów wnoszących istotne straty. Oczywiście, by było mało tego wszystkiego, to polski ustawodawca poprzez bezcelowe nakazywanie świecenia świateł w pojeździe na okrągło czyni w Polsce pojazdy elektryczne całkowicie bezużytecznymi.
Nie miejmy złudzeń, kiedyś trzeba będzie zrezygnować z ropy, bo w końcu się ona skończy, ale obecnie pojazdy na ropę są o wiele bardziej przyjazne środowisku niż pojazdy elektryczne, hybrydowe i inne tego typu.
Pojazdy elektryczne obecnie sprawdzają się wyłącznie w zakładach, bo nie powodują zadymienia w halach, co jest właściwym powodem ich stosowania. Dlaczego zakłady produkcyjne nie wożą tymi wózkami elektrycznymi towarów w obrębie najbliższej okolicy, tylko mają flotę pojazdów z silnikami cieplnymi lub wynajmują firmy przewozowe? Bo widać im się to nie opłaca (zarejstrować wózek elektryczny to nie jest problem).
I na razie ludzkość jest za słaba technologicznie, by to zmienić.
Komentarz by Elektryk — Styczeń 5, 2010 @ 6:57 pm
zgadzam się w pełni z dwoma poprzednimi komentarzami, Potrzeba jeszcze najmniej 10 lat aby poprawić „ekologiczność” elektrowni i żywotność/cenę akumulatorów. Może w tym czasie pojawią się pierwsze elektrownie jądrowe z reaktorami pracującymi w oparciu o syntezę deuteru, może żywotność akumulatorów osiągnie gwarantowane minimum 8 lat a ich cena spadnie trzykrotnie, wtedy rozpocznie się era pojazdów elektrycznych. Wcześniej będzie to tylko pseudoekologiczna zabawka dla bogatych snobów i prawdziwych pasjonatów napędu elektrycznego.
Komentarz by andrzej — Styczeń 17, 2010 @ 6:27 pm
ja również jestem elektrosceptykiem i zagorzałym przeciwnikiem hybryd. bo te nie dość że nadal spalają ropę to jeszcze wożą na pokładzie ważące sporo akumulatory! słynna toyota prius spala więcej paliwa niż np. Volkswageny z edycji bluemotion i jest dużo droższa. Zamienił stryjek siekierkę na kijek! a jeśli chodzi o samochody elektryczne to oprócz wyżej wymienionych wad mają jeszcze jedną, akumulatory wykorzystują lit – jeśli się to nie zmieni, będzie powtórka z ropą naftową i płw. Arabskim, gdyż połowa złóż znajduje się w Boliwii,trochę w Argentynie, Chile i Tybecie. Boliwią rządzi wiadomo kto i nie wiadomo co z tego będzie. Do tego dochodzi niezbyt duża ilość dostępnego litu, więc może się szybko skończyć.
Komentarz by Piotrek — Styczeń 21, 2010 @ 9:20 pm
W przypadku elektrowni produkujących sprawa wygląda tak że teraz sceptycy mydlą oczy ze bo tak to elektrownie zatruwają powietrze, a jak jeździsz spalinowym autem to nie zatruwają? Inna sprawa elektrownie nie są w centrach miast tak jak auta które kopcą spalinami. Hmmm w Polsce elektrownie są węglowe czyli co źle bo CO2 ? Jak Mnie wiadomo to są technologie na elektrownie tzw. „bez emisyjne” czyli CO2 zostaje skroplone i składowane w beczkach jak odpady nuklearne. W przypadku naszego kraju który ma surowce w postaci węgla jest to najrozsądniejsza technologia a o ile Mi wiadomo Szwedzka firma Vatenfall ma właśnie tego typu elektrownie budować w Polsce i zapamiętajcie ze wszystkie aktualnie w kraju są przestarzałe tak więc za 15-30 lat tego co mamy teraz już nie będzie. No i nie zapominajmy że do 2020 ma być 1 elektrownia atomowa a potem niby jeszcze 1 lub 2 tak więc energia będzie pochodziła z atomu w 15-35% a reszta z węgla w tym jeszcze elektrowni bez emisyjnych, które powstaną.
Komentarz by Norbiias — Marzec 5, 2010 @ 8:39 pm
Ja osobiście uważam że, gdyby pojawiły się elektryczne samochody produkowane seryjnie to z biegiem czasu postęp w dziedzinie produkcji baterii do tych pojazdów też by nastąpił tak jak postęp w dziedzinie budowy silnika spalinowego. Myślę że to tylko kwestia czasu. Ropa kiedyś się skończy i dopiero wtedy zacznie się postęp w tej dziedzinie. Dzisiaj lobby paliwowe nie pozwoli żeby cokolwiek się pojawiło dopóki jest ropa. Za dużo by stracili. Przykładem prawdopodobnie może być EV1. Ja gdybym mógł i było by mnie stać to chętnie przesiadłbym się na EV1. Dziennie pokonuję ok. <70 km.
Komentarz by Witek — Sierpień 19, 2010 @ 1:56 pm
Bateryjki są w użyciu od bardzo dawna – okręty podwodne. Problemem jest czas ładowania – to krótkie przyśpiesza i to bardzo zużywanie się baterii. A co do środowiska to z czego będzie produkowany prąd do ładowania akumulatorów?
Komentarz by Jacek — Październik 12, 2010 @ 12:17 am
wszystkich chetnych nabycia samochodu elektrycznego w cenie od 6 do 20 tys.zl. kontakt tel.668540026
Komentarz by bronek — Styczeń 6, 2011 @ 5:14 pm
To ja tez dodam swoje parę groszy, mimo że mnie również marzy się ekonomiczny i ekologiczny samochód/pojazd.
Planowałem zakup skutera elektrycznego (oszczędnego) – porównałem tradycyjny/spalinowy z takowym. Wyszło mi, że cena zakupu elektrycznego nie zamortyzuje się (nie zwróci mi nadwyżki ceny) do końca żywotności akumulatorów – nowych nie będzie się opłacać kupować. Czyli ekonomii zero.
A ekologii? Raz że, jak pisali powyżej, elektrownie emitują jednak sporo, czyli też nie ekologicznie.
Druga sprawa – zastanawia mnie ile nam przyjdzie płacić za recykling/złomowanie tych Priusów i innych hybryd czy elektrycznych pojazdów za parę lat? Ktoś może wie? Bo nie sądzę,że za darmo…
Inna rzecz jest taka, że w procesie produkcji każdego samochodu (spalinowego) powstaje ponad 50% emisji tego co samochód zdoła wydalić przez rurę wydechową w ciągu całego swojego żywota. Ile przy produkcji ,,ekologicznego”? Nie wiem i pewnie się nie dowiem jeszcze przez dłuuugi czas, dopóki nie powstaną jeszcze ,,ekologiczniejsze” do których kupna zmusi nas system system
W związku z powyższym, czy naprawdę ekologiczne jest co rusz zmienianie aut na takie co maja coraz wyższą normę euro? Ekonomiczne (raczej rentowne) a jakże, ale dla producenta – bo są coraz droższe. A czy ekologiczniejsze – tego zwykły człowiek się nie dowie. Ważne, ze zapłaci krocie za wymianę filtra cząsteczek stałych albo zarżnie auto i kupi nowe. A tu kolejna emisja na wyprodukowanie nowego auta…
A nawet jak będą stacje szybkiego ładowania albo z wodorem, to czy nie będzie doliczane do każdej jednostki akcyzy, podatku drogowego i VATU? Czy wtedy naprawdę będzie taniej?
Niestety zwykli zjadacze chleba nie są po to, żeby oszczędzać a płacić. Ktoś to wszystko musi napędzać…
Technologie naprawdę oszczędne wymyślono już dziesiątki lat temu, nawet w garażach ale będą one wdrażane dopiero jak zacznie to się opłacać – tylko komu, bo na pewno nie nam.
Jeszcze na sam koniec muszę powiedzieć, że my Polacy jesteśmy ludźmi bardzo słabej wiary, nie potrafimy i nie chce nam się pracować, myśleć innowacyjnie a jak już ktoś coś zrobi to się go bluzga, że nie zna zasad termodynamiki i innych takich. Wymądrzanie się to taka nasza cecha narodowa. Dlaczego u nas nic się nowego nie wynajduje?
Bo ślepo wierzymy, że ktoś inny jest większym fachowcem, ma więcej fakultetów i gdyby się dało, to już dawno by wymyślił.
Ale wymyśli tylko ten, kto nie wie, że się nie da.
Amen
Pozdrawiam ekologicznie, bo to bardzo modne – dlatego że drogie.
Komentarz by siwy — Marzec 19, 2011 @ 1:40 am
silniki w ktorych stojan jest zbudowany z magnesow pobiera o wiele mniej pradu do tego jest lzejszy-niegrzeje sie tak wiec obudowa moze byc plastikowa
Komentarz by lukasov — Marzec 23, 2011 @ 5:11 am
Got it! Thanks a lot again for heplngi me out!
Komentarz by Darvin — Kwiecień 11, 2011 @ 4:12 pm
Samochody eletryczne są ekologiczne, bo zużywaja energie z elektrowni.Łatwiej jest w jednym miejscu w eletrowni zamontować urządenia wychwytujące CO2 i przerobić na paliwo(jest taki polski patent).Obecnie samochdy spalinowe zatruwają powietrze i trudno w każdym zamontować taki pochłaniacz.
Komentarz by komentarz — Kwiecień 24, 2011 @ 7:18 pm
Jeśli chodzi o ekologię, to trzeba mieć na uwadze dwa zasadnicze fakty; po pierwsze ładując baterię nocą robimy małą szkodę środowisku, gdyż elekrownie i tak produkują energię bo nie mogą wyłączyć turbin a zużycie jest dużo mniejsze niż w szczycie. Po drugie jedno duże źródło emisji łatwiej monitorować, regulować i kontrolować niż tysiące małych. Niektóre samochody dymią jak parowozy.
Komentarz by jarek — Czerwiec 8, 2011 @ 8:14 pm