Małe elektrownie wiatrowe
Masz dosyć wysokich rachunków za energię? Żaden problem – uruchom swoją własną elektrownię na wiatr. Producenci małych turbin wiatrowych kuszą potencjalnych nabywców wizją energetycznej samowystarczalności. Mniej zamożni stawiają na własne konstrukcje i fora internetowe rojące się od instrukcji a’la McGyver pozwalających z ogólnie dostępnych i niedrogich elementów zbudować własną turbinę.
Energia wiatrowa odgrywa coraz większą rolę w światowym bilansie energetycznym. Decyduje o tym przede wszystkim rozwój dużych farm wiatrowych, których koszty należy liczyć w milionach euro a zainstalowane moce w megawatach. Równolegle rozwija się także rynek tzw. mikroturbin wiatrowym, dzięki którym przysłowiowy Kowalski może wnieść swój mały wkład w rozwój energetyki wiatrowej.
Małą, przydomową elektrownie wiatrową powinny charakteryzować następujące paramatry:
- prosta i niezawodną konstrukcja,
- niewielki rozmiar i masa,
- przystępna cena.
Silnik wiatrowy (rotor)
W dużych elektrowniach ze względu na wysoką sprawność stosuje się niemal wyłącznie konstrukcje o poziomej osi obrotu. Rotory takie mają największą sprawność, wymagają jednak zaawansowanych technologii (skomplikowany profil aerodynamiczny łopat, mechanizm kierunkowania gondoli pod wiatr, bardzo wytrzymały maszt). Dlatego w małych konstrukcjach (szczególnie amatorskich), gdzie koszty i prostota są ważniejsze niż wyśrubowana wydajność, popularne jest stosowanie wirników z osią pionową. Takie rozwiązanie ma szereg poważnych zalet:
- brak mechanizmu „kierowania na wiatr”
- nie wymaga wysokich, kłopotliwych w montażu wysokich masztów,
- mały hałas
- odporność na silny wiatr – charakterystyka aerodynamiczna nie pozwala na nadmierne „rozbieganie” się wirnika
Jednym z najpopularniejszych rotorów o pionowej osi obrotu jest tzw Savonius (silnik Savoniusa). Łatwo go zbudować metodą chałupniczą wykorzystując rozkrojoną na pół … blaszaną beczkę.
Indywidualnie czy zespołowo
Małe elektrownie wiatrowe mogą pracować w dwóch systemach:
- autonomicznym – wyprodukowana energia zasila wydzieloną sieć,
- zsynchronizowanym – elektrownia jest sprzęgnięta z publiczną siecią elektroenergetyczną.
Praca na obwód wydzielony. Mała turbina wiatrowa świetnie się nadaje do zasilania wydzielonego obwodu prądu stałego – np. instalacji oświetleniowej ogrodu. Aby zapewnić ciągłość zasilania i uniezależnić się od kaprysów pogody z turbiną sprzęgnięty jest zespół akumulatorów. Nowoczesne źródła światła (np. żarówki LED) charakteryzują się bardzo małym poborem energii – dzięki temu można użyć wiatraka już o mocy kilkuset watów. Aby zwiększyć niezawodność układ można wzbogacić dodatkowo o panel fotowoltaniczny, który będzie dodatkowo doładowywał akumulatory w słoneczne dni.
System autonomiczny jest dosyć prosty i tani w budowie ma jednak poważne wady. Głównym problemem wydają się być akumulatory. Są to urządzenia drogie o niezbyt długiej żywotności (kilka, maksymalnie 5 lat). W przypadku całkowitego rozładowania (o co nietrudno w przypadku kilkudniowej bezwietrznej pogody) akumulatory ulegają stopniowemu zasiarczeniu, co dodatkowo skraca ich żywotność. W przypadku długo utrzymującej się korzystnej pogody powstaje nadwyżka energii, która nie mieści się w akumulatorach, w związku z czym jest bezpowrotnie tracona.
Sensowna w polskich warunkach wydaje się instalacja w której prąd wytworzony w turbinie wykorzysta się do przygotowania ciepłej wody użytkowej. Jest to najtańsza i najprostsza forma wykorzystania energii wiatru. Zyskujemy:
- maksymalną sprawność – cała wyprowadzona moc zostanie zamieniona w ciepło,
- prostotę – wahania mocy czy częstotliwości nie mają większego znaczenia – grzałka nie jest wymagającym odbiornikiem

Jedna z najprostszych form wykorzystania energii wiatru - wspomaganie ogrzewania ciepłej wody użytkowej.
Pozostaje wykonanie bilansu ekonomicznego. Przykładowo na ogrzanie dobrze ocieplonego domu o powierzchni 120m rocznie potrzeba ok. 12 000 kWh (100 kWh rocznie ma 1m2). Przygotowanie ciepłej wody użytkowej dla 4 osobowej rodziny to dodatkowo 1600 kWh rocznie (źródło: mojaenergia.pl) W polskich warunkach szacuje się, że z turbiny o mocy 2 kW otrzymamy średnio 5 kWh dziennie – a więc niecałe 2000 kWh rocznie co stanowi 15% zapotrzebowania.
Praca na sieć sztywną. Na rynku dostępne są małe turbiny wyposażone w inwerter – urządzenie które reguluje napięcie i częstotliwość do poziomu umożliwiającego synchronizację elektrowni z siecią. Sieć spełnia w tym układzie rolę gigantycznego akumulatora, który zapewnia odbiór wyprodukowanej energii i pewność ciągłości zasilania w bezwietrzne dni. Aby przyłączyć do sieci urządzenie wytwórcze jakim jest wiatrak i zarabiać na wyprodukowanej energii należy podpisać stosowna umowę z lokalnym zakładem energetycznym. I tutaj zaczynają się schody i piętrzą dodatkowe koszty. Trzeba będzie wykonać odpowiednie przyłącze wiatraka do sieci z zaawansowaną automatyką dbającą o odpowiednie parametry energii produkowanej w elektrowni i umożliwiającą synchronizację z siecią. Nieuchronne jest też zderzenie z barierą biurokratyczną – niezbędna będzie koncesja na wytwarzanie energii, oraz zarejestrowanie działalności gospodarczej. Po podliczeniu dodatkowych kosztów szybko okazuje się przedsięwzięcie jest mocno nieopłacalne. Dlatego jasno trzeba sobie powiedzieć, że o dodatnim rachunku ekonomicznym możemy mówić przy turbinach o mocach zaczynających się od kilkuset kilowatów.

System hybrydowy - turbina wiatrowa wspomagana jest przez ogniwa fotowoltaiczne; kontroler dba o odpowiednie parametry jakościowe energii (napięcie, częstotliwość, ciągłość zasilania) i pozwala jej nadwyżkę oddawać do sieci.
Rozmiar ma znaczenie czyli test małych elektrowni
Low-tech magazine przeprowadził test małych turbin wiatrowych. W okresie marzec 2008 – marzec 2009 w Holandii zamontowano obok siebie 12 małych elektrowni. Średnia prędkość wiatru w tym okresie wyniosła 3,8 m/s – warunki wietrzne były więc porównywalne z występującymi w Polsce. Trzy wiatraki ze względu na awarię nie ukończyły testu – wyniki pozostałych w tabeli poniżej.
| Lp | Turbina | Średnica wirnika [m] | Energia [kWh/rok] | cena [euro] |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Energy Ball v100 | 1 | 73 | 4304 |
| 2 | Ampair 600 | 1,7 | 245 | 8925 |
| 3 | Turby | 2 | 247 | 21350 |
| 4 | Airdolphin | 1,8 | 393 | 17548 |
| 5 | WRE 030 | 2,5 | 404 | 29512 |
| 6 | WRE 060 | 3,3 | 485 | 37187 |
| 7 | Passat | 3,1 | 578 | 9239 |
| 8 | SkyStream | 3,7 | 2109 | 10742 |
| 9 | Montana | 5 | 2691 | 18508 |
Test przeprowadzony w warunkach wietrznych podobnych jak w Polsce (średnia prędkość wiatru zawierająca się w granicach 2,5 – 4m/s) przyniósł dość przygnębiające wyniki. Okazało się że w przypadku małych turbin nie może być mowy o jakiejkolwiek opłacalności. Dość powiedzieć, że najlepszy obliczony czas zwrotu inwestycji (dla wiatraka SkyStream, przy założeniu że wyprodukowaną energię odkupi ZE w cenie 0,4zł/kWh ) wyniósł… 53 lata. Nad wynikami reszty urządzeń można litościwie opuścić zasłonę milczenia.
Czy zatem mała energetyka wiatrowa nie ma przyszłości? Niestety biorąc pod uwagę koszt zakupu elektrowni, bariery biurokratyczne i dosyć przeciętne warunki wiatrowe na większości obszaru kraju należy się spodziewać, że małe wiatraki jeszcze długo pozostaną domeną fascynatów i domorosłych konstruktorów.

Porównanie małych elektrownii wiatrowych - na podstawie danych z testu przeprowadzonego przez Low-tech magazine. Rezultaty testu odzierają ze złudzeń - nie ma mowy o żadniej rentowności. Produkcja energii w małych wiatrakach przy umiarkowanych warunkach wietrznych jest poprostu nieopłacalna. Kolejna ciekawa obserwacja - wielkość wyprodukowanej energii zależy w większym stopniu od średnicy śmigła niż mocy znamionowej podawanej przez producenta


Mam wrażenie, niemal jestem tego pewien, że projekty turbin o najefektywniejszych kształtach są opatentowane, patenty zaś zamknięte na klucz i z niewielką szansą na ujrzenie światła dziennego. Prawo Betza zaś to ograniczenie dla maluczkich… A więc drodzy inżynierowie, jeśli kochamy wolność i przy tym nienawidzimy NWO (New World Order) upubliczniajmy efekty naszych prac za darmo…
Pozdrawiam
A tu wyniki najnowszych badań (odn. prawa Betza)żeby nie było, że się wygłupiam
http://www.symscape.com/blog/virtual-wind-turbine-breaks-betz-law
z tego co czytalem jest OK zobaczymy w praktyce.
Identyczne rozumowanie o oplacalności jest z jazdą samochodem osobowym albo pociągiem elektrycznym, przy wyliczeniach na 1000 osób.
nie za bardzo wierzę w opisany cel testu, ponieważ każdy z wiatraków miał inną wielkość wirnika. Gdyby test miał faktycznie dotyczyć ich sprawności wynikającej z konstrukcji, to powinny mieć do testu, zbliżoną powierzchnię rotorów. Trzeba także pamiętać że sprawność większego (cięższego) rotora może być w pewnych warunkach mniejsza niż mniejszego. To nie jest tak proste zagadnienie jak tutaj przedstawiono w teście. A po za tym tzw. rentowność to nie wszystko.Koledzy i Koleżanki budujmy, testujmy, udoskonalajmy. Z twórcy żarówki też się kiedyś nabijano.
to jeszcze raz ja. Tak na marginesie: czy zakłady energetyczne są zadowolone ze spadku zapotrzebowania na prąd z sieci? Hmm….niech pomyślę…
Nic dziwnego, że testy pokazały nieopłacalność tych urządzeń, skoro najtańsze kosztuje ponad 4000 euro!! Za 1000 euro domorosły konstruktor wybuduje sobie FARMĘ savoniusów, może o małej sprawności, ale o ilości kWh, która mu zwróci koszty w przeciągu paru lat.
mała elektrownia, a koszty jednak sa bardzo znaczne. co ma zatem pomyslec inwestor, ktory nadzial sie na firme Ekoenergia z Szadka, ktora pod pozorem postawienia nieco tanszych, bo uzywanych wiatrakow przywiozla z zagranicy sprzet niedzialajacy, a naprawy, mimo zapewnien, sie nie podejmuje.
Mam gospodarstwo rolne i chciałbym postawić elektrownie wiatrową na własne potrzeby do ilu kW mogę postawić bez pozwolenia.A jeżeli z pozwoleniem to do ilu kW.
Co do sugestii oddawania patentów za darmo ciekawy jestem czy ten człowiek coś kiedyś wymyślił …
Pozdrawiam wszystkich Konstruktorów